Sto tysięcy bić serca - siepomaga.pl

Sto tysięcy bić serca – www.siepomaga.pl

Wspomogliśmy zbiórkę pieniędzy na operację małego Tomka, idąc za ciosem i korzystając z ruchu generowanego przez nasz serwis www.remo.pl oraz partnerskie strony postanowiliśmy uruchomić własną zbiórkę w ramach serwisu www.siepomaga.pl na szczytny cel jakim niewątpliwie jest pomoc najmniejszym.

Sto tysięcy bić serca – Historia serduszka Tomka

Tomuś niedawno skończył roczek. U zdrowego noworodka serduszko bije ponad 100 razy na minutę, aby z wiekiem trochę zwolnić. U Tomka każde bicie serca jest wielkim znakiem zapytania. Urodził się z wadą serduszka, która od początku zmusiła całą rodzinę do walki o życie chłopca.

– Nie jesteśmy lekarzami, nie wiedzieliśmy, jak należy leczyć chore serce synka. Oddając go w ręce lekarzy, wierzyliśmy, że są najlepszymi specjalistami i naprawią jego serduszko – mówi mama Tomka. Wada serca DORV obciąża jedną komorę serca, przez którą przepływają oba naczynia krwionośne, podczas, gdy druga komora jest niewykorzystana. W dniu narodzin Tomek nie trafił w ręce rodziców, lecz na oddział IT. W drugiej dobie życia otrzymał lek, który podtrzymywał go przy życiu. Operacja odbyła się po dwóch tygodniach.

– Podczas operacji aorta została poszerzona metodą Waldhausena i założono banding na tętnicy płucnej. Po sześciu godzinach operacji usłyszeliśmy, że wszystko poszło według planu i musimy czekać na efekty. Kolejne dwa tygodnie były najdłuższe w naszym życiu. Obraz naszego dziecka, które ma problem z oddychaniem, jest całe sine, ciałko opuchnięte i podłączone do aparatury, zostanie nam na zawsze w pamięci. Liczne próby odłączenia od respiratora kończyły się niepowodzeniem. Starania kardiochirurgów nie dawały rezultatów, a Tomuś zajmował łóżko na oddziale, dlatego zostaliśmy przewiezieni do Opola.

Po 2 miesiącach od narodzin Tomek w końcu poznał swój dom i zasnął w swoim łóżeczku. Rodzice stawiali się z nim na każdą kontrolę u kardiologa, z której wychodzili uspokojeni, że serduszko pracuje dobrze i nie trzeba na razie robić korekty. Przyjmować leki i przybierać na wadze – to były zalecenia. Aż do lipca, kiedy na szczegółowym badaniu okazało się, że nastąpiła rekoarktacja aorty. Cewnikowanie wykazało nadciśnienie spowodowane niewłaściwie zaciśniętą opaską na tętnicy płucnej. Wcześniejsze echa serca nic takiego nie pokazywały.

– Postanowiono kontrolę na oddziale kardiologii po upływie 4-6 miesięcy. Według lekarzy Tomek nie wymagał pilnej interwencji chirurgicznej pomimo istotnego nadciśnienia, a na korektę wady jest jeszcze czas. – z takimi słowami opuszczaliśmy oddział. – W listopadzie przy kolejnej kontroli stwierdzono nieprawidłowy przepływ w tętnicy brzusznej, powróciła koarktacja aorty, stwierdzono pogrubiałą mięśniówkę serca, niewłaściwe ciśnienia na zastawce aortalnej. Usłyszeliśmy od lekarzy, że są małe szanse, aby lewa komora była wykorzystana przy korekcji wady, co obniża szanse na wyzdrowienie naszego synka. Lekarze zaplanowali ponowne cewnikowanie serduszka i kolejną próbę balonoplastyki. 6 grudnia 2013 stawiliśmy się dzielnie na Oddziale Kardiologi w GCZD a cztery dni później przeprowadzono z powodzeniem balonoplsatykę, korektę wady odroczono. Zostaliśmy wypisani do domu i z zaleceniem przyjmowania leków i przybierania na wadze.

– Nasze obawy o zdrowie synka wzrosły niewyobrażalnie. Znowu musimy czekać pomimo niekorzystnych zmian, jakie zachodzą w jego serduszku. Nie wybaczylibyśmy sobie tego, że nic nie zrobiliśmy, chociaż serce naszego dziecka słabnie. Dotarło do nas, że dalsze czekanie wcale nie pomoże, tylko zmniejsza szansę, że wadę uda się zoperować pomyślnie. Dlatego skorzystaliśmy z rad innych rodziców i skonsultowaliśmy przypadek Tomka z profesorem Malcem.

Podczas konsultacji okazało się, że serce Tomka było operowane niewłaściwą metodą, której nie stosuje się od lat przy takich wadach. Plany kolejnej operacji zrobiłyby z jego popsutego serduszka serce jednokomorowe, bardzo obciążone. A przecież Tomek ma dwie komory. I profesor Malec przedstawił nam inny plan operacji, dzięki któremu będą pracowały obie komory serca.

Mimo że wielu wspaniałych lekarzy spotkaliśmy do tej pory na naszej drodze, musimy jechać z synkiem do Niemiec. Mamy niecałe pół roku, żeby zebrać kwotę potrzebną na operację małego serduszka. Całe nasze oszczędności przeznaczyliśmy na operację, ale to o wiele za mało. Dlatego zwracamy się o pomoc do Was. W tej operacji pokładamy całą przyszłość Tomka – nie ma w tej chwili nic ważniejszego niż naprawienie jego serduszka. Jeśli operacja się powiedzie, będzie to ostatnia operacja na otwartym sercu.

Ponad sto tysięcy bić serca – żeby każde zamienić na złotówkę, mielibyśmy kwotę potrzebną na operację Tomka. Ile możesz podarować uderzeń swego serca, żeby to małe serduszko mogło dalej bić?